Polski Česky English Français Русский Español
Home Site Original War Support Community Forums
Pierwszy raz tutaj? Przeczytaj to!
» Indeks > Akademia Original War > Felietony > śp. Gizold - Wspomnienia

śp. Gizold - Wspomnienia

Proszę o minutę ciszy za naszego przyjaciela po przeczytaniu tego tekstu, dla osoby tak wspaniałej - należy mu się to. Jest to tak nie niewiele od was, a znaczy tak wiele da jego pamięci.

Dnia 7 października 1988 roku na świat przyszedł jeden z najbardziej znanych graczy sceny OW - ś.p. Gizold. Był przyjacielem wielu z nas, kolegą dla większości sceny, znany ze swojej charyzmy, wytrwałości, zdolności i poczucia humoru. Dał wiele naszej scenie, pomógł wielu z nam, czy to prywatnie czy to dla ogółu sceny. Był wyśmienitym graczem i niewątpliwie zasłużył sobie na naszą pamięć. Lecz, niestety jego życie zostało brutalnie przerwane na skutek nieszczęśliwego wypadku. Zginął w sierpniu tego roku (2008), nie dożywszy lat 20. Jego urodziny przypadałyby na 7 października, ale niestety nie dane mu było ich przeżyć. Dlatego proszę WAS wszystkich - tych, którzy go znali i tych któż Go nie znali, by pamiętali o nim, by pamiętali o jego osobie i jego zasługach. By nie odszedł nie zapamiętany.

Grzesiek był moim najlepszym przyjacielem, znałem go od prawie 20 lat - od dzieciństwa. Urodziliśmy się i mieszkaliśmy na tym samym osiedlu, 3 klatki od siebie. Wychowaliśmy się razem, razem chodziliśmy do szkoły, razem spędzaliśmy czas wolny, razem odkryliśmy grę Original War.

Pamiętam, na początku nie przypadła mi do gustu, dałem ją Gizoldowi myśląc, że może jemu się spodoba - miałem rację. Gdy po mniej więcej roku grania przyniósł mi ją i zademonstrował, również ją pokochałem jak większość z nas.

Wtedy na scenie był już nasz kolega Streanger i należał on do klanu DL (niestety rozszerzenie tego Tagu miało parę znaczeń, bo co chwila się zmieniał, więc podaruje sobie wymienianie wszystkich), Streanger był tam szeregowym i podał nam namiary na lidera klanu i zaznajomił nas z zasadami na panującymi na scenie. W tamtych czasach my świeży posiadacze bezpośredniego dostępu do Internetu (Streanger miał modem ja i Gizold karty sieciowe osiedlowej sieci ZAX) mogliśmy rozwinąć skrzydła strategów RTS - uwielbianych przez nas gier. Wtedy by dostać się do klanu nie wystarczyło dobrze grać, ale i znać uniwersum (świat) gry, więc oprócz standardowej walki z wyznaczonym członkiem klanu musieliśmy jeszcze odpowiedzieć na pytania dotyczące gry, pojazdów, budynków i zdolności. Pytania były proste i już po 30 minutach przebywania ON-LINE byliśmy w klanie. W niecały tydzień później byliśmy już pierwszymi kapralami, którzy nie rozegrali ani jednej walki w sieci, dorobiliśmy się tych stopni za pomoc dla klanu, za charyzmę i chęć pięcia się w górę, jaką zwykle pałaliśmy. Niestety dzięki mojemu ukochanemu komputerkowi musiałem zniknąć ze sceny na blisko rok, gdyż w ogóle nie chciał mi włączać GameSpy Arcade i grać mogłem jedynie u znajomych, natomiast Grzesiek pozostał na scenie i piął się wzwyż opowiadając mi o swojej karierze i swoich znajomych. Z czasem sam ich poznałem i rzekłbym, że trochę się polubiliśmy, ale różnie to było i dla obserwatorów na koleżeństwo to nie wyglądało. Nie chcąc mylić nazw ani wprowadzać was w błąd nie będę wymieniał wszystkich klanów, w których był Giz, ale ci, którzy z nim byli i którzy wiedzą gdzie był mogą napisać o tym w komentarzach czy gdzieś...

Grzesiek był też niewątpliwie reformatorem, ale i wykwintnym negocjatorem, posiadał wpływy i znajomości, którymi nawet większość OLD PLAYER'ów nie mogła się chwalić, a przypisać to można jego otwartości i sile charakteru, ale też i jego uporowi, gdy on coś postanowił musiało być po jego myśli. Nie zawsze się z nim zgadzałem, pamiętam wiele sporów i wysiłku, jaki włożyć musiałem nieraz by go odwieść od jakoś pomysłu, lecz patrząc z perspektywy czasu i na chłodno na jego decyzje na ogół były słuszne.

Gizold był też wspaniałym przyjacielem gotowym na poświęcenie czasu i pomoc tym, którzy jej potrzebowali, wiem - chociaż wiedzieć nie powinienem o wszystkim, że prywatnie pomógł niejednej osobie na scenie, ale starał się nie mieszać prywatności z życiem sceny, lecz gdyby tego nie robił nie zacieśniłby więzów z wieloma osobami. Gościł u siebie w domu wielu dobrych graczy i przy mojej małej i skromnej pomocy oprowadził ich po Krakowie, był dumny ze swojego miasta i akcentował to na każdym kroku. Z gości, jacy u niego byli:


Pamel (od lewej: Pamel i Gizold)


Lesiek (od Lewej: Qaz, Lesiek, Pamel)


Ajdem

Ze wszystkimi były imprezy i dobre kontakty, ze wszystkimi były miłe wspomnienia i ze wszystkimi były kłopoty, z którymi sobie radził, ich przyjaźń nie ograniczała się tylko do rozmów na GSA, ale też do telefonów, wzajemnej pomocy i odwiedzinach. Każda z tych osób może potwierdzić te słowa. Większość może stwierdzić też, że był on naprawdę dobrym kolegą i przyjacielem, wykwintnym graczem i prawdziwą elitą sceny.

Dlatego też proszę o pamięć o jego osobie gdyż nie zasługuje on na zapomnienie!

Proszę też o nie czczenie go, ani nie wystawianie na piedestał, on nie chciałby tworzyć wokół siebie "kultu jednostki", mimo tego, że niektórzy to robili. Zapamiętajmy go takim, jakim był...
Wspaniałym, skromnym kolegą.

Autor: Qaz
Data utworzenia: 19 pażdziernik 2008
» Indeks > Akademia Original War > Felietony > śp. Gizold - Wspomnienia
Strona wygenerowana w 0.012 sec
12 zapytań do bazy